Data dodania: 13/09/2026
W obecności Istoty Magicznej
„Smok jest stworzeniem drapieżnym, ale nie jest potworem zagrażającym gatunkowi ludzkiemu. Smok broni swego terytorium. Jeśli człowiek na nie nie wchodzi, smok człowieka nie rusza.”
Andrzej Sapkowki, Granica Możliwości (Miecz Przeznaczenia)
Gdy natrafimy na fokę na plaży, nie polewajmy jej wodą. Jeśli znajdziemy podlotka na ziemi, to nie próbujmy uczyć go latać. Gdy napotkamy w górach niedźwiedzia, to raczej nie uciekajmy na drzewo.
Ale co jeśli natrafimy na Istotę Magiczną? Czy uniwersalne zasady zachowania spokoju, używania cichego głosu i niewielkiej ilości ruchów się sprawdzą? Jak podejść do Istoty, której spotkanie graniczy z niemożliwym?
Jeszcze kilka tygodni temu odpowiedziałabym odruchowo, że to oczywiście zależy od Istoty. Teraz jednak, po doświadczeniach minionego weekendu, nie jestem tego taka pewna.
Na początku września doszło do niebywałego i unikalnego wydarzenia, na skalę multiwersum. Nie jedna, nie dwie, ale kilkadziesiąt istot magicznych osiadło w zakurzonych salach Zamku Sarny, gdzieś na granicy światów pomiędzy Górami Stołowymi i Sowimi w dolnośląskim.
“Istoty Magiczne im. Anny Zamorskiej”, wystawa pod patronatem wybitnej polskiej ceramiczki, zaaranżowana przez artystkę Basię Trzybulską, była częścią dwudniowego festiwalu Ceramikfest – imprezy, która łączy artystów, rzemieślników, edukatorów, hobbystów i entuzjastów, tworząc przestrzeń wyjątkowego spotkania. W tym roku, na spotkanie przybyły również stworzenia absolutnie oryginalne – ponad 60 ceramicznych istot wyłonionych w ogólnopolskim konkursie dla doświadczonych i młodych twórców.
Sama również nie mogłam się oprzeć inicjatywie. Po miesiącu pracy nad projektami, moje dwa stworzenia – trzygłowy strażnik nieba Baaarber i zmiennokształtna Focellina w pasiastych skarpetkach – zostały przyjęte na wystawę. W sierpniu, przed festiwalem, zawiozłam je do fundacji Ceramikfest. Nie spodziewałam się jeszcze, że przygoda z Istotami Magicznymi dopiero się rozpoczyna.

Zamek Sarny, Ścinawka Górna, 2026 (fot. AMN)
Skąd pochodzą Istoty Magiczne?
“Niebo i Piekło, i wszyscy bogowie są w nas, w środku. (…) Wszyscy bogowie, wszystkie niebiosa, wszystkie światy – są w nas. Są one snami w powiększeniu, a sny to przejawiające się w formie obrazów i będące we wzajemnym konflikcie energie ciała.”
Joseph Campbell, Potęga Mitu
Nie zamierzam udowadniać istnienia Istot Magicznych poprzez sięganie do relacji świadków, którzy napotkali Yeti, lub sfotografowali potwora z Loch Ness. Nie chcę również ryzykować spektakularnego pogubienie w tłumie psychoanalitycznych archetypów. Nie sądze, że udałoby mi się złapać Magiczną Istotę w ramy definicji, ponieważ zawsze znajdzie się taka, która wywinie się i usiądzie obok. Zakładam, że mówiąc o Magicznej Istocie, każdy będzie miał swoje rozumienie i będzie ono absolutnie różne od innych, ale tak samo prawdziwe.

Istoty na wystawie „Istoty Magiczne im. Anny Zamorskiej”, Zamek Sarny, Ceramikfest 2026 (foto: AMN)
Dumając nad doświadczeniami wrześniowego spotkania oko w oko i w wielooko ze stworzeniami zaproszonymi na wystawę, przyszło do mnie popularne powiedzenie, że każdy nosi w sobie co najmniej jedną książkę. Złośliwcy mawiają, że w większości przypadków ta książka powinna zostać na swoim miejscu.
A co jeśli okazałoby się, że każdy nosi w sobie co najmniej jedną Magiczną Istotę? Może ta Istota siedzi na naszej wewnętrznej książce i przygląda się przez nasze zmysły światu? Może buszuje po jej stronach szukając zwrotów akcji i coś dopisuje na marginesach? Czy należy ją zatrzasnąć jak zakładkę i nie dać dojść do głosu? No nie wiem.
Jako dziecko uwierzyłam w opisywane mi baśniowe Istoty, magiczne zwierzęta, i wierzyć nie przestałam. Z wiekiem jednak poszerzał się dystans między mną i nimi. Stworzenia, które kiedyś podczas słuchania opowieści do snu, były tak realne, że aż na wyciągnięcie dłoni, powoli zaczęły osiedlać wyobrażone światy czytanych powieści fantasy, a z czasem zupełnie zeszły do domeny snów. Dziś niekiedy tylko wynurzając łebki, w rzucie kreatywnej weny.
Czyżby z jakiegoś powodu ukrywały się przede mną? Jestem chętna sprawdzić dlaczego. Stawiam więc tezę… dyskusyjną: Każdy nosi w sobie nieskończenie wiele Istot Magicznych. Wiele z nich trzyma się jednak na dystans i funkcjonuje w ukryciu. Nasze twórcze działania mogą nosić ślady ich obecności.

Wystawa „Istoty Magiczne im. Anny Zamorskiej”, sala na Zamku Sarny, 2026 (foto: AMN)
Dlaczego potrzebujemy Magicznych Istot?
„Nie ma nic lepszego niż wyobrażać sobie inne światy, kiedy chcemy zapomnieć, ile cierpień przysparza nam ten, na którym przyszło nam żyć. Tak w każdym razie myślałem w tamtych czasach. Nie pojąłem jeszcze, że kiedy zaczynamy wyobrażać sobie inne światy, w końcu bierzemy się do zmieniania tego”.
Umberto Eco, Baudolino

Okładka powieści Baudolino, Umberto Eco (źródło: Wikipedia)
Baudolino, tytułowy bohater powieści Umberto Eco, od dziecka wykazywał się talentem do opowiadania historii i bujną wyobraźnię. Urodził się też w bardzo podatnym na wszelkie fantastyczne istoty zaawansowanym średniowieczu, co na pewno nie przeszkadzało.
Gdy w wieku 14 lat został adoptowany przez Cesarza Fryderyka I Barbarossę, starał się swojemu nowemu opiekunowi przysłużyć jak najlepiej. Wykorzystując swój wrodzony dar bajkopisarstwa, Baudolino spreparował list od Księdza Jana – legendarnego władcy mitycznej chrześcijańskiej krainy na wschodzie. List sprowokował wyprawę w poszukiwaniu królestwa Jana. W trakcie niej Cesarz Fryderyk ginie w tragicznych i dość niejasnych okolicznościach, a Baudolino ucieka i kontynuuje podróż w celu przekazania Księdzu Świętego Graala, który nie jest niczym inny niż drewnianą czarką ojca bohatera. Wizje Baudolino, która na początku była czystą fantazją, zamieniają się w wielowarstwową przygodę, coraz realniejszy świat mitycznych średniowiecznych stworzeń oraz swoisty mechanizm sterowania cesarstwem. Istoty zamieszkujące krainę księdza Jana, który początkowo były wytworem czystej wyobraźni i spopularyzowanych mitów, z każdym kolejnym krokiem w nieznane azjatyckie tereny, nabierają cielesności. Świat wyobraźni bohatera dominuje świat rzeczywisty i zmienia go. Baudolino napotyka mityczne Istoty i nacje. Uczy się między innymi oswajać Jednorożce, zakochuje się w pięknej koźlonogiej Hypatii, poznaje Pigmejów, malutki ludek, który toczy nieustanną walkę w powietrzu z żurawiami.
Rozmyślając o stwarzaniu Istot Magicznych, przypomniałam sobie powieść Eco, którą czytałam jeszcze w liceum. To był taki czas kiedy współczesna fantastyka i dawne legendy o Świętym Graalu zawładnęły moimi wieczorami z lekturą. Wspominając wybrane wątki z tej historii, zrozumiałam, jak kluczowa i formatywna w tej opowieści jest podróż w poszukiwaniu nieznanego i konfrontacja jednostki z potęgą własnej wyobraźni.
Konfrontacja i siła wyobraźni…

Fotografia Anny Malickiej-Zamorskiej podczas wystawy prac artystki na Zamku Sarny, Ceramikfest 2026 (foto: AMN)
Podobne słowa odnalazłam w krótkim opisie retrospektywnej wystawy Anny Malickiej-Zamorskiej, która odbyła się we Wrocławiu w Muzeum Sztuki Mieszczańskiej w 2022 roku. Dopiero w tym roku na Zamku Sarny po raz pierwszy miałam okazję zobaczyć na żywo wybrane prace artystki, stąd też moje zainteresowanie jej twórczością realizował poprzez szperanie w internecie.
Słowa te pochodzą z publikacji, której istnienia nie udało mi się ustalić:
“Anna Malicka-Zamorska wierzy w siłę swojej i naszej wyobraźni, w zdolność do kojarzenia, zgłębiania i konfrontowania najodleglejszych nawet tradycji, kultur, wyobrażeń, mitów, rytuałów, zachowań, emocji – w uniwersalną bazę sztuki, która zawsze była i jest adresowana do ludzi ciekawych siebie i świata” (Jacek Kotlica, Struktura ulotności: O ceramicznych rzeźbach Anny Malickiej Zamorskiej w: Anna Zamorska, Polsko Niemiecki Dom Sztuki, Gdańsk, 1998).

Prace ceramiczne Anny Malickiej-Zamorskiej, Zamek Sarny, Ceramikfest 2026 (foto:AMN)
Wykreowany przez Annę Zamorską świat istot magicznych fascynuje i zaprasza do włączenia się we wspólnej kreacji. Nie wydaje się groźny, jest zabawnie przewrotny, ale nie pozbawiony tajemniczości. Popularność tegorocznego konkursu na Ceramikfest jest najlepszym dowodem na to, że potrzebujemy, aby świat Istot Magicznych, poprzez naszą twórczą ciekawość, co jakiś czas się ujawniał.
W przywołanej wcześniej opowieści Baudolino po wielu latach odczuwa konsekwencje wynikające ze swoich decyzji urealnienia fantastycznej opowieści w historycznej rzeczywistości To taka przestroga przed nadmiernym zawierzaniem swojej mocy sprawczej.
Myślę, że kreowanie nowych światów wymaga tak samo ciekawości jak i uważności. Chodząc po sali dedykowanej Annie Zamorskiej, pomyślałam, że mimo wystawienia na wzrok odbiorców, jej magiczny świat, działa na nas nadal z dystansu. Istoty stworzone przez artystkę, pod lekkością i zabawą, kryją w sobie tajemnicę. Nie mówią nic wprost. Możemy coś dostrzeć we wzroku szeroko uśmiechniętych kotów. Coś kryje się zakamuflowane za maskami wilkołaków. Być może to nasza własna ukryta tęsknota do świata marzeń, której działanie odkryjemy dopiero po czasie. Powróci w formie wspomnienia lub nietypowego przeczucia, które nas ogarnie po powrocie z wystawy. Spojrzymy na świat inaczej niż zwykle, może sami zrobimy też coś inaczej niż zwykle.

Prace ceramiczne Anny Malickiej-Zamorskiej, Zamek Sarny, Ceramikfest 2026 (foto:AMN)
Tak to jest z magicznymi światami. Z jakiegoś powodu królestwo Księdza Jana wraz z jego mityczni mieszkańcy było skryte na niezdobyty wschodzie i chciało takim pozostać. Tak samo jak wiele innych podobnych mitycznych istot, które wolą działać z ukrycia. Krasnoludki sprzątają tylko w nocy, jak nikt nie patrzy, a mały ludek na Islandii – Huldufólk – jest od zawsze niewidzialny. Wiara jest wystarczającym powodem istnienia, a to istnienie może realnie wpłynąć na decyzje w ludzkiej rzeczywistości.
Dlaczego Istoty Magiczne trzymają dystans?
W imię ochrony Istot Magicznych
“Are we protecting them from the world, or the world from them?”
CryptoZoo, Dash Shaw, 2021
Przeglądając różne zalecenia rodem z gier RPG, dotyczące tego jak podchodzić do Istot Magicznych, natrafiłam na zasadę “Oceń intencję bytu”. Otóż, napotykając nieznaną, potencjalnie magiczną istotę, warto zatrzymać się i spokojnie przeanalizować odbierane impulsy. Czy czujemy przy niej spokój, jasność umysłu, czy może przebiegają nas dreszcze i mamy nietypowy zamęt w emocjach i ciele? Nie jest to podpowiedź bez sensu. Poświęcenie czasu na wyczucie zamiarów, zmniejszyłoby ryzyko nieadekwatnej reakcji. Zamiast od razu szykować się do ucieczki, lub ataku, moglibyśmy przetestować na przykład nowe techniki nawiązania relacji.
W różnorodnych wytworach kultury pojawiają się opowieści o spotkaniach z Istotami Magicznymi i niestety nie zawsze napawają optymizmem i wiarą w dobro, które zawsze wygrywa. Wyobraźnia kolektywna zdaje się podpowiadać trudne scenariusze. We współczesnych narracjach często stają się one uosobieniem jednorodnej grupy “innych”, charakteryzującej się powierzchowną odrębnością, która wywołuje lęk i nienawiść. Mało kto zatrzymuje się, aby “ocenić intencje bytu”. Istoty Magiczne, wychodząc z ukrycia wymagają ochrony… przed człowiekiem. Ich obecność w świecie pokazywana jest jako unikalna, ale groźna szansa zmiany świadomości.
Problematykę współistnienia z magicznymi istotami porusza m.in. w sadze o Wiedźminie Sapkowski, ale sam motyw potencjalnej egzystencji różnych istot to częsty wątek w gatunkach fantasy i science-fiction. Odbijając rzeczywistość w magicznych lub kosmicznych istotach, autorzy opowiadają niepokojącą prawdę o świecie. Niecodzienne mityczne istoty, smoki, hybrydy, podupadające cywilizacje innych gatunków, padają ofiarami nagonki przestraszonego lub żądnego zwycięstw tłumu. W opowieściach spekulujących o niedalekiej przyszłości, podejście systemowe – wytrenowane policyjne składy i wojsko – zastępuje średniowieczne widły, pochodnie i miecze. Ten nieliczny kto się zatrzyma i dobrze oceni intencje bytu, stanie się obrońcą każdego życia w jego magicznej formie.
W ostatnich latach bardzo poruszyły mnie dwa filmy, prezentujące konfliktowane relacje ludzi z Istotami Magicznymi. Pierwszy z nich to animacja KryptoZoo z 2021 roku, stworzona przez amerykańskiego rysownika i pisarza Dash’a Shaw. KryptoZoo to opowieść, która porusza pytanie o to, jak Istoty będące Magicznymi z natury mogłyby funkcjonować we współczesnym świecie. Kryptydy – legendarne stworzenia z całego świata – niezwykle rzadkie, ale bardzo realne, stają na celowniku kłusowników i wojska. W tym wielopoziomowym konflikcie pojawiają się również osoby, które poświęcają życie poszukiwaniom sposobów, aby istoty chronić. Niektóre z Istot, same próbują żyć normalnym ludzkim życiem – jak Meduza, ucinając swoje wężowe włosy. Wiele żyje z dala od ludzkiego świata, w zupełnym ukryciu. Niektóre kryptydy znajdują azyl w KryptoZoo – ogrodzie gdzie są wystawione na spotkanie ze zwiedzającymi. Żadne z tych rozwiązań nie wydaje się adekwatne i adaptacyjne.
Drugi film eksploruje możliwy scenariusz przyszłości, którą opanowuje tajemnicza epidemia. W jej wyniku dochodzi do powolnej mutacji osób zarażonych, w istoty o cechach zwierzęcych. Ludzie powoli transformują w stworzenia o możliwościach nieosiągalnych dla ludzkiego organizmu. Pojawiają się skrzydła, kły, pazury, sierść, macki, wyostrzone zmysły, siła fizyczna, umiejętności kamuflażu. Jednak w tym procesie zatracają powoli pamięć, umiejętność mowy i regulacji emocji, nie wspominając już o zachowaniu w kontekście norm społecznych.
Królestwo Zwierząt, francuski film w reżyserii Thomasa Cailley’a opowiada o świecie, w którym proces transformacji człowieka w istotę dziką, staje się nową rzeczywistością. Zarażeni ludzie powoli ulegają metamorfozie trzymani w zamknięciu, wyłapywani i hospitalizowani. Creatures – Istoty – tak odnoszą się do nich ci, których epidemia oszczędziła. Ocaleni wyrażają się o nich obawą, współczuciem, a czasem nawet kpią. Wszystko jednak wymyka się spod pozornej kontroli, gdy transportujący Istoty do specjalnego zakładu konwój ulega wypadkowi, a one same uciekają w głąb lasu. Istoty ukryte w lesie wpływają na wyobraźnię i lęki mieszkańców okolicznych miasteczek.
Film poważnie zachodzi za skórę, eksplorując bliskość i połączenie człowieka z innymi istotami. Jak zmienia się perspektywa kiedy Istota, która się ukrywa jest / była członkiem rodziny, lub przyjacielem? Co zrobimy, gdy sami zaczynamy Istotą się stawać?
W obecności Istoty Magicznej
Najważniejsze sprawy nie pojawiają się na zawołanie. Wymagają uciszenia wewnętrznego hałasu, zatrzymania się…
Duch Śniegów, reż. Marie Amiguet, Vincent Munier, 2021
xIf we show them love, they will return love, and the love will spread and envelop all the beings in our wondrous world.
CryptoZoo, Dash Shaw, 2021
Gdybym miała teraz “ocenić intencję bytów” – zapoznanych Istot Magicznych na Zamku Sarny – to mogłabym to zrobić z conajmniej dwóch perspektyw: perspektywy procesu stwarzania własnej Istoty oraz z doświadczenia spotkania w gronie wielu istot.

Baaarber, Agata Magdalena Nowak – moja praca na wystawie „Istoty Magiczne”, Ceramikfest 2026 (foto. AMN)
Po przeżyciach ostatnich tygodni, a nawet miesięcy (licząc od decyzji wzięcia udziału w konkursie), powiedziałaby że oswajanie swoich Magicznych Istot i zapraszanie ich do przestrzeni kolektywnej wyobraźni, to wzruszający i wymagający krok. Jak uczy nas przypowieść Baudolino Umberto Eco, za swoje kreacje bierzemy, chcąc nie chcąc, odpowiedzialność. Gdy stwarzamy Istotę Magiczną oddając ją światu, tworzymy nowe potencjalności, przestrzenie nadawania znaczeń, wywoływania emocji, ale też impulsy do realnej zmiany. Nasze Istoty, wcześniej ukryte pomiędzy stronami wewnętrznych książek, wychodząc na zewnątrz zabierają ze sobą trochę treści – naszych treści, które ucieleśniają i symbolicznie komunikują.

Istoty Magiczne na wystawie „Istoty Magiczne im. Anny Zamorskiej”, Zamek Sarny, Ceramikfest 2026 (foto: AMN)
Wykorzystanie ceramiki, jako medium doskonale wyraża ich paradoksalne istnienie – na przecięciu sprzecznych energii i na granicy realności. Ceramiczne Istoty Magicznych są wrażliwe i kruche, a jednocześnie wytrzymałe, pełne siły niezbędnej do przejście prób ognia (co podkreślali również w swoich recenzjach Jurorzy konkursu „Istoty Magiczne”).
To stworzenia delikatne, a jednocześnie potężne. Uczą swoich odkrywców cierpliwości w pracy z materią. Nie rodzą się za jednym gestem, tylko wymagają poświęcenia – wytrwałości ciała i umysłu twórców. Wykorzystanie gliny jako pomostu komunikacyjnego między nami a powstającymi Istotami Magicznymi daje wyjątkową szansę, aby poznać i odczytać przekaz, które w sobie niosą. Nawet te najdrobniejsze potrafią zaskoczyć ostrością wyrazu, a te najstraszniejsze łagodnością i ciepłem obycia. Każda jest zupełnie unikalna, a ta różnorodność daje im ogromną moc, gdy wszystkie razem ujawnią się pojawiając w stadzie.
Kilkukrotnie podczas wrześniowego weekendu przechadzałam się po zakurzonych komnatach zamku i odwiedzałam wystawę Istot Magicznych oraz prace Anny Zamorskiej. Myślałam sobie wtedy, że wszystkie Istoty konkursowe pojawiły się tutaj w tej wielobarwności i wielopostaciowości, w odpowiedzi na zew odważnej sztuki. Sztuki, która nie boi się magii. Sztuki, która czerpie z dziecięcego zadziwienia światem, radości tworzenia, zabawy i poszukiwania nowych form kultywowania życia, odpowiednich na nasze niepewne czasy.

Wystawa „Istoty Magiczne in. Anny Zamorskiej” na Zamku Sarny, Ceramikfest 2026. Na zdjęciu znajdują się zwycięskie prace „Ptak I” autor: Jarosław Kuś oraz „Dziewczyna z Perłą” autorka: Katarzyna Ślęczek-Awdiejew (foto: AMN)
W promieniach zachodzącego słońca, wpadających przez zamkowe okna, unoszący się z ziemi kurz poruszał obrazem. Można było wtedy niemal poczuć oddech kilkudziesięciu stworzeń, które wylegując się na cegłach, obsiadając stare drzwi i parapety, zaglądając z zagłębień w ścianach, patrzyły na nas.
Wyobrażam sobie, że cicho zadawały nam pytanie – Co teraz? Czy nas usłyszeliście?
Na początku tekstu napisałam, że mam wątpliwości, czy relacja z Istotami Magicznymi zależy od tego jakie to Istoty. Pisząc, upewniałam się stopniowo w przekonaniu, że relacja ta przede wszystkim zależy od nas. Na ile jesteśmy gotowi dopuścić nasze Istoty do głosu i dać im przestrzeń do ujawnienia swojej obecności.
To nie musi być obecność fizyczna i namacalna. Wystarczy czasem niewielki podmuch, ruch powietrza, aby przypomnieć sobie o istnieniu czegoś więcej, niż to co widziane. Siła przekazu Istot Magicznych tkwi w tym, że mamy do nich ograniczony dostęp. Istnieją w nas, aby inspirować i dodawać nadziei dla dalszych poszukiwań. Jeśli obdarzymy je akceptacją i miłością, one odwzajemnią się tym samym. Jeśli pozwolimy im żyć bezpiecznie w naszej wyobraźni, odwdzięczą się odkrywając przed nami swoje tajemnice podczas artystycznej kontemplacji.

Istoty Magiczne na wystawie „Istoty Magiczne im. Anny Zamorskiej”, Zamek Sarny Ceramikfest 2026 (foto: AMN)
Na wystawie „Istoty Magiczne” odczułam obecność starych znajomych, ale też nowych, nieznanych mi wcześniej istot. Co więcej, odkryłam połączenie z innymi twórcami, którzy tak jak ja w nie wierzą. Jestem bardzo wdzięczna organizatorkom i organizatorom Ceramikfest za tą piękną inicjatywę.
Na zakończenie chciałabym podzielić się jeszcze jednym nawiązaniem filmowym. Opowieścią o obecności.
Nie powiem nic więcej. Zobaczcie Ducha Śniegów.